środa, 19 kwietnia 2017

Wiosna! PRECIOSA SOLO.


Wisior "WIOSNA" powstał pod wpływem chwili i lekkiego załamania jakiego dostałam po wczorajszym ataku zimy. Spoglądając przez okno na przysypane białym puchem kwiaty, połamane drzewa miałam ochotę siąść i płakać. /
Na całe w takich chwilach z pomocą przychodzą dzieci i koraliki. 
Dzieci nie pozwalały mi wczoraj zbytnio na przygnębienie ponieważ zapraszali mnie do gier planszowych, które rządzą u nas w domu w ostatnim czasie. W przerwach miedzy kolejnymi partyjkami ;) mój czas zajmowały koraliki. 
Tak zleciał wczorajszy smutny i ponury dzień. 
Mam nadzieję, że śnieg szybko się stopi i wróci do nas ciepła wiosna!

Powstał on m.in. z koralików Preciosa TWIN i SOLO.

Dostałam niedawno nagrodę za naszyjnik NOTTE FARFALLA i w niej były przepiękne i w energetycznym kolorze koraliki SOLO. Od razu robi się cieplej! :D












wtorek, 11 kwietnia 2017

MARZEC spóźnione podsumowanie.



Tyle działo się w marcu i na początku kwietnia, że brakło mi czasu na post podsumowujący miesiąc.
Nadrabiam już zaległości. :)


Sporo się działo, ale też sporo udało mi się zrobić.
Co najważniejsze nauczyłam się oplatać rivoli na dwa sposoby.
Jestem z tego dumna ;) no i wciągnęło mnie to bardzo. 
Teraz w mojej pracowni wszędzie leży pełno kryształków aleee wcale mnie to nie martwi. Jedynie kamyki mogą się czuć troszkę zazdrosne.

Udało mi się wygrać lutowe farfallowe ;)  wyzwanie Preciosy nooo i teraz czekam na paczuszkę z nagrodą. Chyba nie muszę mówić jak bardzo się cieszę. Dodatkowo dostałam do wypróbowania koraliki Twin, które to natchnęły mnie właśnie do nauki oplatania kryształków. 



I co najważniejsze miałam możliwość spotkać się z niesamowitymi babkami dzięki Pasart.pl.
Przemiłe popołudnie w zakręconym towarzystwie, mnóstwo śmiechu, mnóstwo pozytywnej koralikowej energii. Tee cuda koralikowe wykonane przez koleżanki, które mogłam zobaczyć w końcu na żywo. 
Później kolacja. Pogaduchy, wymienianie się spostrzeżeniami i doświadczeniami. Śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech i piękne prezenty które otrzymałyśmy.
Na drugi dzień zwiedzanie Pasartu. Ojjjj niesamowite przeżycie. To było jakby dzieci wpuścić do krainy najwspanialszych zabawek. Tyle koralików w jednym miejscu i możliwość zobaczenia jak wygląda od kuchni pakowanie dla nas paczek. Będziemy to zapewne długo wspominać. 
Później warsztaty prowadzone przez Ewę z Skarby Ewy
Mogłyśmy podziwiać przepiękną biżuterię wykonaną przez samą Ewę. Niesamowite naszyjniki, które bardzo mnie zachwyciły. W rzeczywistości wyglądają jeszcze piękniej niż na zdjęciach. 
Jestem bardzo wdzięczna za wiedzę, którą się z nami podzieliła.
Naprawdę niezwykle pozytywny weekend, który dał mi niesamowitego kopa do działania.







 Ojjjj miesiąc marzec długo pozostanie w czołówce. ;)

poniedziałek, 27 marca 2017

PRECIOSA TWIN


Jakiś czas temu po raz drugi znalazłam się w gronie szczęśliwców mogących testować koraliki marki PRECIOSA. Marzec jest miesiącem koralików TWIN więc dotarły do mnie aż cztery paczuszki tychże koralików.
Pierwszego dnia po ich otrzymaniu zabrałam się do pracy.
Powstał wisior, a koralików TWIN użyłam do oplatania szklanych rivoli i do zrobienia "czapeczki" na chwost.


W zeszłym tygodniu postanowiłam się pobawić koralikami ciut intensywniej. Powstała wiosenna kolia w energetycznym, zielonym kolorze.
Szkiełka znowu oplotłam koralikami TWIN ale pokusiłam się również o zrobienie "łańcuszka" z tych koralików. Efekt końcowy napawa mnie dumą. W końcu to pierwszy w mojej karierze koralikowej taki naszyjnik. Do kompletu powstały malutkie kolczyki.


A tutaj ciut więcej zdjęć.

Niebieski naszyjnik w zbliżeniu na koraliki TWIN. :)


Tył:



Zielony naszyjnik powstał dodatkowo z przepięknych koralików CORNELIAN STAR.
Niesamowicie nasycone barwy idealnie wpasują się w wiosenne projekty.










TWIN są chyba jednymi z przyjemniejszych koralików z jakimi pracuję na co dzień.
Można z nich stworzyć niesamowite rzeczy. Warto wejść na stronę PRECIOSA i pooglądać te niesamowite dzieła.

poniedziałek, 13 marca 2017

Ofelia


 Mam mały problem z obszywaniem labradorytów.
Kamienie te niesamowicie mi się podobają dlatego zawsze mam obawy, że nie podołam zadaniu i popsuję kamień. Gdy już w końcu się zmobilizuję to pruję, tnę, zmieniam, a efekt końcowy i tak nie daje mi 100% satysfakcji. 
Noooo i ciężka sprawa - szyć czy nie szyć?
Dochodzę do wniosku jednak, że bez sensu jest kupowanie tychże kamieni nie mając w zamiarze tworzenia z nich biżuterii. Leżenie w pudełku nie dodaje im uroku. Tracą jedynie swój niepowtarzalny ogień. 

 Moja "Ofelia" ma niesamowity ogień. Centralnie z przodu. 
Błyszczy się mocno w świetle dnia mieniąc się kolorami niebieskiego i brązu. Przepiękne połączenie. Starałam się bardzo by jej nie popsuć.
Starałam się bardzo wydobyć jej ogień. 



Dlatego doszłam do wniosku, że czym skromniej tym lepiej. Labradoryty chyba w takiej wersji najbardziej do mnie przemawiają. 


Do obszycia wykorzystałam koraliki Toho 11/0 i 15/0 z powłoką Silver Lined.
Do ozdobienia użyłam transparentnych koralików Fire Polish w brązowym odzieniu.
Wisior zawiesiłam na "łańcuszku" z koralików Preciosa 8/0, który ozdobiłam kilkoma koralikami Fire Polish i Toho.



Pokusiłam się ostatnio również o kolczyki wachlarzyki. 
Bardzo mi się podoba ostatnio ten wzór. Szczególnie na moich uszach.
Są lekkie ale mają w sobie coś takiego, że rzucają się w oczy.
No chyba trafią do mojego TOP 10 letnich kolczyków.



poniedziałek, 6 marca 2017

LUTY 2017



Luty był dla nas dosyć zwariowanym miesiącem, który zleciał bardzo szybko.
Nie miałam czasu na swoje przyjemności ale powstało kilka perełek, z których jestem dumna.
Marzec rozpoczął się zupełnie inaczej. Mam więcej siły i pomysłów. Mnóstwo projektów pozaczynanych leży na biurku. Co najdziwniejsze wszystkie powoli wykańczam.
Chyba wyczuwalna w powietrzu wiosna daje mi pozytywnego kopa i praca wre.
A tymczasem spóźnione podsumowanie tego króciutkiego miesiąca.
Najwięcej czasu zabrało mi zrobienie bransoletki na bazach akrylowych. 
Z niej jestem niesamowicie dumna i ona została numerem jeden w mojej kolekcji biżuterii.
Wygląda niesamowicie. Widziałam ich w ostatnim czasie dosyć sporo i szczerze przyznam, że każda jedna zrobiła na mnie tak samo piorunujące wrażenie.


Poza tym powstało kilka projektów przy użyciu koralików Preciosa Farfalle.
Najwięcej "achów" w realnym świecie zbiera "SUSHI" ponieważ zdobi moją torebkę i towarzyszy mi codziennie.
Nie ma tego zbyt wiele w miesiącu lutym ale nie jestem robotem i na całe szczęście nie pracuję na akord. Dzięki temu to co robię sprawia mi przyjemność, a i wy macie pewność, że to co stworzyłam pochodzi z serca, a nie przymusu. ;)

sobota, 25 lutego 2017

Notte Farfalla -Preciosa Ornela February Contest



 Spotkał mnie niezwykły zaszczyt - zostałam "wybrana" przez Preciosa Ornela do przetestowania koralików Farfalle. Pierwszy raz zetknęłam się z nimi bardzo dawno temu. Robiłam wtedy z nich bransoletki na szydełku. Dwa tygodnie temu postanowiłam zrobić z tych cudowności wisior. I chyba się spodobał bo dzięki niemu dostałam możliwość wzięcia udziału w wyzwaniu. 

Oto moja paczka:



Powstał z niej wisior Notte Farfalla. Naszyjnik powstał w 95% z Farfalle. Koraliki przepięknie się układają tworząc nieregularną formę. Bardzo odpowiada mi sposób w jaki układają się frędzle. Nie można w żaden sposób podrobić tego efektu.


Różowa piękność może również dostanie swoją szansę.

A oto moja pierwsza bransoletka, która powstała przy użyciu tych pięknych koralików - lipiec 2015. 


Dla zainteresowanych więcej zdjęć wisiorów. 
Miłego oglądania. 












środa, 22 lutego 2017

Zdobycze


Nastał dla mnie ciężki lecz zarazem przyjemny czas... :)
Nagromadziłam sobie mnóstwo pracy w wielu dziedzinach i nie potrafię się z tego "wykopać".
Zajęcia te sprawiają mi wielką satysfakcję i przyjemność ale również wiążą się z terminami i w związku z tym z lekkim stresem.
Zobowiązałam się do stworzenia kilku projektów.
Zaczęłam oczywiście wszystkie na raz i tonę w koralikach - ale jak każda koralikomaniaczka uwielbiam ten stan. :) Mam nadzieję, że wkrótce będę się mogła pochwalić niektórymi pracami. 

Czeka na mnie też wiele cudowności, które patrzą na mnie z tacki i mrugają do mnie zachęcająco.
Daje mi to chyba pozytywnego kopa i przyspiesza moje działania.
Oto niektóre z nich:

Najbardziej czekam na wykorzystanie tych szklanych "żelków", które dostałam od męża w ilości nie do opisania. Przypuszczam, że nigdy nie wykorzystam ich wszystkich. 


Piękne kamyczki naturalne, na które już mam pomysły. 
Cieszy mnie ten różowo zielony agat. Jest zniewalający i mam nadzieję, że biżuteria z niego wykonana się wam spodoba.


Stresuję się ale i cieszę "zadaniem" dla marki "Preciosa".
Fabryka koralików <3 obdarowała mnie tymi wspaniałymi koralikami jednocześnie "prosząc" o stworzenie z nich czegoś w ciągu 14 dni.
Za dużo mam pomysłów i obawiam się, że jak tak dalej będę myśleć to się nie zdecyduję na czas.


 Labladoryty. <3
Pisałam już niejednokrotnie o tym jak zakochana jestem w tych kamykach.
Teraz mam ich już niezłą kolekcję.
Na razie głaszczę i przytulam. 
Jak już się nimi nacieszę przejdę do kolejnego przyjemnego etapu jakim jest obszywanie.





W międzyczasie udało mi się "zrobić" kurs dla firmy Pasart.pl na skromny i prosty komplet z koralików Super Duo. Komplecik trafił do mojej najulubieńszej koleżanki.  ;)


Teraz szykuje się następny kurs.
Na co? Przekonacie się niebawem. :)